B. Gruszką


Z Bernadetą Gruszką, dyrektor Szkoły Podstawowej w Ostrowie rozmawia Agnieszka Pleti


Pani Dyrektor, dziś w Pani szkole kończy się kurs DZN. Proszę opowiedzieć o jego początku - czy trudno było zachęcić nauczycieli do wzięcia udziału w zajęciach?

- Szczerze powiedziawszy - nie było to proste. Sama zgłosiłam moich nauczycieli do szkolenia. Zgłosiłam też siebie, choć uważam, że bardzo dużo umiem. Ale jak się okazało w trakcie zajęć, wyłowiłam sporo nowych informacji i ciekawostek. Informatyka jest dziedziną, w której nikt nie potrafi wszystkiego, a tym bardziej nauczyciel niespecjalista. Powiedziałam więc do moich pracowników, że jest takie szkolenie i że wszystkich zapisuję. Nie było entuzjazmu. Ostatecznie jednak zapisałam tyle osób, ile miałam stanowisk w szkolnej pracowni. Dziś, kiedy kurs się kończy, wiem, że był strzałem w dziesiątkę i na naradzie dyrektorów z naszego regionu na pewno o nim wspomnę.

Jak Pani przed rozpoczęciem szkolenia oceniała poziom nauczycieli z zakresu obsługi komputera?

- W zeszłym roku szkolnym udało się do naszej szkoły zakupić tablicę interaktywną. Nauczyciele na początku byli przerażeni - pytali po co, przecież mamy tradycyjne narzędzia, nie wiemy jak z tego korzystać itp. Dopiero z czasem ktoś coś wyjaśnił, nauczyciel z innej szkoły już korzystał z podobnej tablicy i pokazał podstawowe możliwości. Dziś wiem, że wszyscy nauczyciele w szkole czasem skorzystają z nowej tablicy, nawet ci, którzy stawiali największy opór. Ta sytuacja pokazuje pewną prawidłowość. Wielu nauczycieli przed kursem bardzo chciała korzystać z narzędzi informatycznych, ale albo nie potrafili, albo potrafili niewiele i bali się kompromitacji przed uczniami. Teraz kiedy kończymy kurs, jestem przekonana, że ta sytuacja się zmieni.

Komu ten kurs jest najbardziej potrzebny?

- Myślałam o tym, gdy rozpoczynaliśmy zajęcia. Każdy z uczestników czegoś się w ramach kursu nauczył, ale zdecydowanie najbardziej potrzebny był osobom, które w ogóle nie miały styczności z komputerem - nie wiedziały jak go włączyć, jak pracować myszką - absolutne podstawy. Poziom naszych nauczycieli był bardzo zróżnicowany, gdyby jednak był taki, jaki uważam, że powinien być, po prostu nie zgłosiłabym siebie i koleżanek na kurs.

Pani też brała udział w kursie. Jaka była atmosfera na zajęciach?

- Fantastyczna! Pan Tomasz Król, nasz trener, jest niezwykle pogodnym człowiekiem. Potrafi dostosować tempo zajęć do możliwości kursantów. Jeśli widzi, że potrzeba więcej czasu na zrozumienie i przećwiczenie czegoś, czeka i tłumaczy, a jeśli można z czymś przyspieszyć lub nawet wdrożyć jakieś dodatkowe ćwiczenie, to również można na to liczyć. Grupa kursowa nie jest zbyt liczna, dlatego momentami można pracować wręcz indywidualnie. Poza tym myślę, że tak naprawdę podczas zajęć, wiele z nas po prostu odreagowywało rozmaite codzienne problemy, ucząc się. Na chwilę można nie myśleć o pracy, domu, obowiązkach, a tylko zrelaksować się na zajęciach przy okazji zdobywając nowe umiejętności informatyczne.

Czy obserwuje Pani, żeby umiejętności wyniesione z kursu były wykorzystywane w pracy nauczycieli?

- Oczywiście, że tak. Już pierwszym wydarzeniem, gdzie można było pokazać co się potrafi na forum całej szkoły, było święto Konstytucji 3 Maja. W trakcie uroczystości pojawiła się prezentacja multimedialna. To jest pewna nowa jakość i czy komuś się to podoba czy nie, my już od tego nie uciekniemy. Poza tym ja widzę, jak zmienia się kontakt między nauczycielem a uczniem. Nauczyciel, który ma chociaż podstawową wiedzę z zakresu korzystania z Internetu czy poczty elektronicznej, nagle staje się bliższy uczniowi, zmniejsza się różnica pokoleniowa. Ponadto nauczyciele mają obecnie coraz pełniejszą wiedzę z zakresu zagrożeń czyhających na młodzież w sieci. Staramy się o tym rozmawiać z dziećmi i z rodzicami. Mając wiedzę, jak korzystać z sieci, możemy sprawdzić dlaczego młodzież fascynuję serial „Włatcy Móch" czy serwis „nasza-klasa". Wcześniej nie byliśmy tego świadomi. Jako dyrektor szkoły podkreślam również, że bardzo ważnym narzędziem omawianym podczas kursu jest Exel, program, który pomaga, a wręcz jest dziś narzędziem niezbędnym do porządkowania rozmaitych danych. Korzystam z niego we wszelkich bieżących zadaniach dyrektora szkoły.

Jakby Pani zachęciła kolegów i koleżanki nauczycieli do wzięcia udziału w kursie oraz do korzystania z nowych technologii w pracy nauczyciela?

Myślę, że najważniejsze jest to, żeby się nie bać. Komputer nie musi być tylko maszyną do pisania. Trzeba szukać nowych możliwości i sytuacji, w których można z niego twórczo korzystać. A jak wiadomo, choć różnie się o nas mówi, zawód nauczyciela wymaga niezwykłej kreatywności. Życie nas tego nauczyło - zmiany w szkolnictwie, reformy... Dlatego mam wrażenie, że narzędzia informatyczne są kolejnym etapem na drodze ewolucji nauczania i po prostu trzeba zacząć z nich korzystać.